niedziela, 3 lipca 2016

Gloksynia cz.1

Gloksynie zachwyciły mnie już od chwili, gdy zobaczyłam je po raz pierwszy - niestety, nie była to miłość obustronna. Owszem, kupione bulwy zakwitły, ale bardzo słabo, kwiaty i liście miały nienaturalnie długie ogonki, kolejne pąki już się nie pojawiły. Okazało się, że nie mam odpowiednich warunków dla tych roślin, dlatego szybko poszukałam im nowego domu, a na ich miejsce wskoczyły hibiskusy. Pozostały zdjęcia, właściwie tylko jednej, największej rośliny. Wielkość kwiatów zależy od wielkości bulwy, w tym przypadku były naprawdę imponujące. Cudowne, kropkowane wnętrze przechodzi w jednolity kolor na brzegach, sprawiających wrażenie wykonanych z zamszu. Zachwyca sposób w jaki płatki reagują na światło, sprawiają wrażenie półmatowych, ale bez woskowego połysku jak tulipany. Mimo bardzo prostej budowy, kwiat nie jest gładki, przez co powstają ciekawe światłocienie, dodatkowo podkreślające wzór wewnątrz oraz skręcone pręciki. 1 2 3 4 5 6 7

1 komentarz: